kulturalnie

WEEKLY UPDATE: 5 Seconds of Summer, Milan, fanny pack

Posi vibes of the week: KONCERT! MECZ! WŁOCHY! Obecnie jestem jeszcze w drodze do domu, więc nie będę się tutaj rozpisywać, może zaktualizuje tego posta w poniedziałek, a może napiszę coś więcej za tydzień. Do Włoch pojechałam specjalnie na koncert 5 Seconds of Summer, na poczatku roku obiecałam sobie, że zobaczę ich na żywo w tym roku i cóż.. spodziewałam się raczej trasy latem, nie teraz, ale DAŁAM RADY! Zdecydownie jeden z najlepszych dni w moim życiu, a ich nowe piosenki zdecydowanie przypadły mi do gustu.

Food of the week: Najchętniej odpowiedziałabym włoska kuchnia, ale wybierając jedną potrawę to zdecydowanie byłaby to pizza. Tylko dlatego, że w Polsce takiej nie dostaniecie, tutaj pizzę jem może raz na pół roku, we Włoszech mogę jesć codziennie. Najbardziej lubię te z rukolą/szpinakiem, białym serem i suszonymi pomidorkami. Nie przepadam za tymi ciężkimi z dużą ilością sosów i innych dodtaków.

Face mask of the week: Przed wyjazdem stan mojej cery się pogorszył, prawdopodobnie przez zbyt dużą ilość cukru w moim organizmie i może też stresu związanego z podróżą. Na takie problemy najlepiej się u mnie sprawdzają czarne maseczki peel off. Moja ulubiona to Black Mask Purifying Increase Vitality Natural Shills Science Mask – kupiłam ją na Mintishop, teraz niestety nie ma jej w ofercie, ale można ją dostać na SeolCosmetics. Nakładam ją tylko na brodę i nos, na inne partie twarzy raczej bym odradzała, ponieważ czasami ściąganie jej jest bolesne. Jestem zadowolona z efektów jakie dzięki niej uzyskuje, po pierwszym użyciu mogą nie być jeszcze widoczne. Zauważyłam poprawę stanu cery po około 3 razie, teraz kiedy stosuje ją regularnie raz w tygodniu, moja skóra zdecydowanie jest w lepszej formie.

0973E692-DD54-4FDA-89A8-5F0DF790ECB8.JPG

A thing of the week: Torebka „nerka” to chyba najlepsze rozwiązanie w czasie koncertu – nie krępuje ruchów, jest mała, ale jednocznie dużo pomieści. Do swojej czarnej z efektem srebrnej folii  marki TOSCANIO dodałam pasek z H&M, który dodaje jej charakteru. Oprócz koncertu, świetnie sprawdziła się w czasie zwiedzania Milanu. Poza tym nerka to hit modowy od kilku sezonów i jak na razie nie ma zamiaru odpuszczać innym torebką swojego miejsca.

Reklamy
Zwykły wpis
kulturalnie

WEEKLY UPDATE: vegan burritos, jojoba oil Mokosh

Are you ok? Dawno nie było postów tego typu, to pewnie dlatego, że ostatnio mój czas spędzam na nauce do sesji, przez co nie mam za wiele ciekawych rzeczy do pokazania. Z drugiej strony moim probelmem z blogiem jest to, że jestem niesystematyczna. Od teraz będę starała się publikować coś mniej więcej co dwa dni, trzymajmy kciuki. Nie zawsze też będę pisac postyw dwóch wersjach językowych, z uwagi na ilośc czasu.

Posi vibes of the week: Cóż.. z uwagi na sesję za dużo tych pozytywnych chwil w tym tygodniu nie było, ale bardzo polubiłam spacerować po Wrocławiu. Wychodzę i nawet nie obieram jakiegoś celu, tylko po prostu  idę. Uwielbiam chodzić wzdłuż lini rzeki, bo z jakiegoś powodu woda mnie uspokaja (fun fact: nienawidzę mostów, więc przeważnie chodzę tylko jednym brzegiem ;p ). Idealne odcięcie się od wszystkiego i chwilowe zapomnienie o obowiązkach.

Food of the week: Pinterest jak zawsze ratuje mnie jeśli chodzi o pomysły na posiłki. W tym tygodniu odkryłam vagńskie burritos. Link do przepisu macie tutaj, szczerze nie spodziewałam się, że wyjść tak dobre.

File 03-02-2018, 8 57 31 PM.jpeg

A thing of the week: Tym razem nie modowo, a kosmetycznie. Od pewnego czasu zmagałm się z mocno przesuszoną cerą. Postanowiłam więc dodać do mojej pielęgnacji cery olejek. Wybór padł na olejek z jojoba z Mokosh i to jest mój hit, którym zachwycam się codziennie rano. Nakładam go przed kremem rano i wieczorem po kilka kropelek. Idealnie utrzymuje nawilżenie cery, do tego jest ona taka mięciuctka i wygładzona. Sprawił, że na codzień odstawiłam podkład.

Jaki był Wasz tydzień?

 

Zwykły wpis
fashion, instagram

WEEKLY UPDATE – grey days, Halloween, red boots

Wróciłam !!

I’m back!!

Are you ok? Jak minął Wam ten tydzień? Mi niesamowicie dobrze i produktywnie, pomimo pogody. Chociaż chyba na pogodę akurat narzekać nie mogę, bo uwielbiam jesień i szaro-burą aurę. Mam wtedy o wiele więcej energii do pracy, pewnie też dlatego teraz czytacie tego posta, bo wreszcie się zmotywowałam do pisania.

How was your week? My week was sooo good and hard-working, despite the weather? But I think that I can’t be angry at the weather because I really love autumn and grey days. I have a lot more of energy and that’s probably why you’re reading this post right now.

Posi vibes of this week: Zastanawiałam się o czym tutaj napisać i wybrałam przygotowania do Halloween. W tym roku postawiłam na edgy klauna, nie było to najlepsze przebranie roku, ale to było jedyne czym dysponowała moja szafa. Makeup natomiast spodobał mi się już dużo wcześniej, chociaż i tak zapomniałam czarnego eyelinera z domu przez co musiałam się męczyć z cieniami. Tak więc po wielu przeszkodach wreszczie powstało coś takiego, z czego jestem nawet zadowolona.

Halloween. In this year I was an edgy clown, it wasn’t the best costume but it was everything I’d do. As always something gone wrong because I forget my black eyeliner form my family home. But in the end, I’m pretty happy how I looked.

Food of the week: Z racji tego, że jest to pierwsze weekly update to czuję, że powinnam się z Wami podzielić moją miłością do Nutelli. Tak, uwielbiam czekoladę i nawet nie wyobrażacie sobie co czułam kiedy znalazłam taką na metr wysokości – niestety jej cena była równie wysoka. ;( Nutella z czym? Ze wszystkim tostami, naleśnikami, słodkimi bułeczkami, a nawet dodaje ją do croissantów.

Okay, so I need to share with you my love for chocolate, especially Nutella. I found Nutella as big as a little kid, sadly it was too expensive.  My favorite way to eat Nutella is on top of toasts, pancakes, croissants.

A thing of the week: Moimi ulubieńcami tego tygodnia będą czerwone lakierowane botki z Zary. Na punkcie czerwieni oszalałam już w czasie wakacji, teraz chyba codziennie zakładam coś czerwonego. Botki kosztowały 139zł  – jak na taką cenę i sztuczną skóre są bardzo wygodne. Jednak trzeba z nimi uważać, ponieważ lakierowana skóra  lubi się szybko niszczyć.

My favorite fashion thing of this week is red boots from Zara. In the summertime, I fall in love with the red color and now I wear reddish stuff every day. I  paid for them only 139zl (something around 38$) and they’re pretty comfortable but be really careful because they’re easy to destroy.

Jakie typu lookbook chcielibyście zobaczyć? Jakieś pomysły co do stylizacji?

Have you any suggestions for my next lookbook? 

@itslynnina

 

Zwykły wpis