closet

Closet: „ugly” sneakers

Processed with VSCO with a6 preset

Pod koniec marca miałam małą wycieszkę  do Milanu, o czym pewnie część z Was już wie – jeśli obserwujecie mnie na Instagramie. Jednymi z moich modowcyh odryć na tym wyjeździe były sneakersy Zary. Chyba jeszcze nigdy nie miałam tak wygodnych butów!

Processed with VSCO with a6 preset

Processed with VSCO with a6 preset

Sneakery te idealnie wpisują się w obecny trend wielkich, białych sportowych butów, często o futurystycznej formie. Zara zdecydownie inspirowała się projektami Balenciagi, czy Louis Vuitton 

Przy wyborze warto zwrócić uwagę na rozmiar, ponieważ mam je aż w rozmiarze 40, przy czym normalne obuwie noszę w rozmiarze 38. Ich cena to 199,00zł, co jest raczej normalną cena w przypadku butów „sportowych”, mając na uwadze to, że są na prawdę wygodne. Jak zawsze w takich postach, poniżej przygotowałam dla Was małe zestawienie podobnych sneakersów.

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Acne Studios SSense Exlusive / adidas Originals white Prophere / Reebok Classics Instapump Fury white / Fila Premium Disrupter / Nike Air Max Jewell

IMG_4356

Zwykły wpis
kulturalnie

WEEKLY UPDATE: 5 Seconds of Summer, Milan, fanny pack

Posi vibes of the week: KONCERT! MECZ! WŁOCHY! Obecnie jestem jeszcze w drodze do domu, więc nie będę się tutaj rozpisywać, może zaktualizuje tego posta w poniedziałek, a może napiszę coś więcej za tydzień. Do Włoch pojechałam specjalnie na koncert 5 Seconds of Summer, na poczatku roku obiecałam sobie, że zobaczę ich na żywo w tym roku i cóż.. spodziewałam się raczej trasy latem, nie teraz, ale DAŁAM RADY! Zdecydownie jeden z najlepszych dni w moim życiu, a ich nowe piosenki zdecydowanie przypadły mi do gustu.

Food of the week: Najchętniej odpowiedziałabym włoska kuchnia, ale wybierając jedną potrawę to zdecydowanie byłaby to pizza. Tylko dlatego, że w Polsce takiej nie dostaniecie, tutaj pizzę jem może raz na pół roku, we Włoszech mogę jesć codziennie. Najbardziej lubię te z rukolą/szpinakiem, białym serem i suszonymi pomidorkami. Nie przepadam za tymi ciężkimi z dużą ilością sosów i innych dodtaków.

Face mask of the week: Przed wyjazdem stan mojej cery się pogorszył, prawdopodobnie przez zbyt dużą ilość cukru w moim organizmie i może też stresu związanego z podróżą. Na takie problemy najlepiej się u mnie sprawdzają czarne maseczki peel off. Moja ulubiona to Black Mask Purifying Increase Vitality Natural Shills Science Mask – kupiłam ją na Mintishop, teraz niestety nie ma jej w ofercie, ale można ją dostać na SeolCosmetics. Nakładam ją tylko na brodę i nos, na inne partie twarzy raczej bym odradzała, ponieważ czasami ściąganie jej jest bolesne. Jestem zadowolona z efektów jakie dzięki niej uzyskuje, po pierwszym użyciu mogą nie być jeszcze widoczne. Zauważyłam poprawę stanu cery po około 3 razie, teraz kiedy stosuje ją regularnie raz w tygodniu, moja skóra zdecydowanie jest w lepszej formie.

0973E692-DD54-4FDA-89A8-5F0DF790ECB8.JPG

A thing of the week: Torebka „nerka” to chyba najlepsze rozwiązanie w czasie koncertu – nie krępuje ruchów, jest mała, ale jednocznie dużo pomieści. Do swojej czarnej z efektem srebrnej folii  marki TOSCANIO dodałam pasek z H&M, który dodaje jej charakteru. Oprócz koncertu, świetnie sprawdziła się w czasie zwiedzania Milanu. Poza tym nerka to hit modowy od kilku sezonów i jak na razie nie ma zamiaru odpuszczać innym torebką swojego miejsca.

Zwykły wpis